Aktualności


 

Kobyle.

Podczas dzisiejszych prac terenowych nastąpiło rozpoznanie rejonu miejscowości Kobyle. Ustalenie miejsca obozu pracy z przełomu 1944/45 roku oraz miejsc, gdzie przebiegała linia umocnień. Zeznania świadków, materiały archiwalne, fotografie dały podstawy do wyznaczenia miejsc w terenie.

Obóz pracy w Kobylu.

 

Linia umocnień.

 

PRACE TERENOWE  11.04.2017r.

Połom Duży.

W dniu dzisiejszym wraz z Piotrem Zaczkem udaliśmy się w rejon na południe od Bochni w celu poszukiwań śladów II wojny światowej. Mieliśmy do zlokalizowania i zobaczenia kilka interesujących nas miejsc. Jednym z nich była mogiła niemieckiego żołnierza, który został pochowany w Połomiu Dużym. Mieliśmy też nadzieję na zebranie jakichkolwiek informacji na okoliczności śmierci. Dysponując szkicem miejsca mogiły, który to został zamieszczony w naszej publikacji udaliśmy się na miejsce. Mogiła została bez problemu odnaleziona, zostało tylko zebranie informacji. Podczas rozmów z mieszkańcami najbliżej okolicy uzyskano informację, iż żołnierz też poległ podczas potyczki w styczniu 1945 roku. Nieopodal miejsca śmierci stał drewniany dom, z którego Niemcy prowadzili ostrzał. Jeden z nich poległ od kul sowieckich. Grobem tym opiekowała się jedna z mieszkanek Połomia, która utrzymywała go w należytym stanie. Walki w rejonie Połomia trwały w dniach 19-20 stycznia 1945 r. Z uzyskanych informacji wynika, że w pobliżu szkoły Niemcy rozstawili 3 ciężkie, 1 lekkie działo, po za tym było też w tym rejonie działo przeciwlotnicze. W dniu 21 stycznia nastąpił odwrót wojsk niemieckich w kierunku Bochni.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PRACE TERENOWE  20.09.2016r.

Tym razem wybraliśmy się w rejon między Niepołomicami a Krakowem a dokładnie do miejscowości Grabie. Postanowiliśmy namierzyć podstawy pod stacje radarowe. Dość łatwo namierzyliśmy budowle i wykonaliśmy dokumentację fotograficzną.

FuMG-65 Würzburg-Riese

 

FuMG-401 Freya LZ

 

 

 

PRACE TERENOWE   06.03.2016r.

 

W ubiegły tydzień zrobiliśmy rekonesans po proszowickich fortyfikacjach. Odwiedziliśmy kilka miejsca a także staraliśmy się dotrzeć do właścicieli działek, na których położone są nie zbadane jak dotąd fortyfikacje. Po uzyskaniu wymaganej zgody na wejście w teren niezwłocznie, czyli w kolejnym dniu wolnym udano się w teren celem zbadania budowli. Po przebadaniu terenu oraz po wywiadach z mieszkańcami sąsiedniego rejonu okazało się, że w niewielkiej odległości znajduje się sześć obiektów z rodziny schronów VF. We wczesnych godzinach porannych odsłonięto wejście do pierwszego z nich a dalej to już poszło………

Na szczęście pogoda się udała a emocji też nie brakowało. Dalsze badania po żniwach…….

 

 

PRACE TERENOWE   16.05.2015 r.

Tomaszów Mazowiecki

 

Jak dla nas to miasto jest jednym z najbardziej rozbudowanych pod względem fortyfikacji miast na linii a2. Wybierając się na tegoroczną Noc Muzeów do Tomaszowa a ściślej na zaproszenie GRH Batalion Tomaszów postanowiono przed imprezą zwiedzić umocnienia znajdujące się na terenie miasta. Wraz z miejscowym przewodnikiem Bartkiem, udaliśmy się na miasto. Najpierw obiekty zlokalizowane między blokowiskami, w tym kilka Regelbau 701, Regelbau 668 oraz Ringstand 58 c. Wnętrza obiektów niedostępne. W otwory wjazdowe do Regelbau 701 wstawiono metalowe drzwi a przylegające do nich stanowiska R 58 c zostały zamurowane a otwory strzelnicze zalane betonem. Po zwiedzeniu obiektów znajdujących się między zabudowaniami udano się w rejon ul. Kępie. Tam kolejne obiekty. Tuż przy drodze znajduje się schron typu Regelbau 668 a dalej dwa obiekty typu Ringstand 58 c. Następnie to już rejon za torami kolejowymi i obiekty na terenie betoniarni. Zbiornik na wodę, Regelbau 701 oraz Regelbau 668. Na koniec północnej części Tomaszowa zostały jeszcze Łąki Henrykowskie zwane tylko z nazwy łąkami. Na miejscu kilka dużych schronów, w tym przypadku obiekty były dostępne. Przerwa na obiad a po nim obiekty na południu od schronu przy ul. Strzeleckiej oraz w Jeleniu. Zwiedzono też Skansen Rzeki Pilicy, gdzie można zobaczyć pozostałości po ostatniej fazie wojny. Niestety większość obiektów, które zwiedzono znajduje się w dość opłakanym stanie. Niektóre z obiektów zniszczone w znacznym stopniu, część posiada uszkodzone fragmenty, część też została zasypana. Obiekt znajdujące się między blokowiskami również zostały wkomponowane z układ architektoniczny lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Część z nich przylega do placówek handlowych i dzieli z nimi ściany. Na uwagę zwraca schron Regelbau 621, aktualnie użytkowany przez GRH Batalion Tomaszów. Trzy lata temu był on jeszcze w znacznym stopniu zaniedbany. Dziś natomiast został zaadaptowany i wyposażony w przedmioty, które prawdopodobnie mogły się znajdować na jego wyposażeniu. Wyjazd jak najbardziej udany, tylko można rzec, że dzień za krótki. Zostały jeszcze obiekty w Sulejowie i Inowłodziu ale to już kolejny cel.

Poszczególne obiekty będą sukcesywnie dokładane do zakładki Tomaszów Mazowiecki.

PRACE TERENOWE   15.04.2015 r.

Kolejny Ringstand 58c z Jasienia:

Dzięki pomocy byłego mieszkańca Jasienia udało się namierzyć kolejny schron typu Ringstand 58c w tej miejscowości. Szczerze mówiąc już wcześniej przyglądając się układowi obiektów na tym terenie brakowało go nam do kolekcji. W Jasieniu pomiędzy drogą na Brzesko a torami kolejowymi, występuje dość ciekawy układ Kocha razem z Ringstandem 58c w bardzo niewielkiej odległości od siebie i jeden z Kochbunkrów wcześniej namierzonych nie miał swojego Ringa. Teraz już ma :-). Jeżeli mamy być konsekwentni to tak naprawdę na tym terenie brakuje nam jeszcze jednego Kocha. Postaramy się to w najbliższym czasie ustalić.

Wykopki zdarzają się i w Ringstandzie:

Podczas dokonywania dokumentacji fotograficznej obiektu w pewnym momencie zauważyliśmy wystający z jednej ze ścian kawałek przewierconego kątownika. Kątownik nikł w ziemi, którą było wypełnione pomieszczenie strzelca i w tym momencie powstało pytanie „może jest półka ?”, których w Ringstandach jak na lekarstwo. Ponieważ pod ręką znalazła się łopatka, to czemu by tego nie sprawdzić. Po odkopaniu kątowników o wymiarach 40x40mm i długości mierząc od betonu ok.33cm okazało się, że półki niestety nie ma. Opisywany Ringstand jak na obiekty tego typu, był już w niezłym stadium wyposażenia. Zachowała się szyna (kątownik) pod tarczę strzelca Schutzschild, w jednym miejscu uchwyty pod półkę, a w drugim wspomniane kątowniki (może półka była, ale się komuś przydała). W obiekcie znajdowała się też rama po krześle „amunicyjnego”, niestety sygnatur nie stwierdzono.

galeria

http://stellunga2.pl/obiekty/na-poludnie-od-wisly/jasien/15-jasien-r-58-c

5

PRACE TERENOWE   29.03.2015 r.

 

Kolejne badania terenowe na linii a2 obejmowały miejscowość Pomianowa. Na podstawie relacji jednego z naszych kolegów dowiedzieliśmy się o kolejnym skupisku umocnień o konstrukcji stałej w tej miejscowości. W odległości około 500 metrów od znanych już obiektów istnieje kolejne wzgórze, na którym wzniesiono umocnienia. Na prywatnej posesji znajdują się dwa dobrze zachowane obiekty typu Ringstand 58 c oraz dwa Kochbunkry. Podczas wizyty w terenie przeprowadzono rozmowę z właścicielką posesji, która dokładnie wskazała obiekty. Do obu schronów typu Ringstand można wejść. Obiekty zachowały się w dość dobrym stanie. Nie ma w nich śmieci ani nie zostały zasypane. Jednego z Kochbunkrów nie udało się już namierzyć ze względu na zapadający zmierzch, lecz na podstawie wspomnień rozmówczyni można ustalić dokładne miejsce, gdzie go wybudowano.

Galeria zdjęć:

http://stellunga2.pl/category/obiekty/na-poludnie-od-wisly/pomianowa

30

PRACE TERENOWE   15.01.2015 r.

 

Kolejny raz stare przysłowie ,,nigdy nie mów nigdy” znalazło zastosowanie w Bochni. Podczas wcześniejszych badań terenowych uzyskiwano różne informacje na temat niemieckich umocnień. Niektóre informacje zostały sprawdzone i na ich podstawie odnaleziono kolejne zapomniane obiekty. Część informacji nie sprawdziło się a część można było traktować z przymrużeniem oka. Jednak istniały opowieści, szczególnie w rejonie ul. Myśliwskiej, że wszystkie obiekty były połączone tunelami. Podczas wędrówek po Bochni informowano nas o miejscach, w których budowano kolejne obiekty. Jeden z nich miał znajdować się na terenie prywatnej, ogrodzonej posesji. W końcu udało przekonać się właściciela o naszych badaniach i o potrzebie wykonania dokumentacji. Obiekt typu Ringstand 58 c był całkowicie zasypany. Po odkryciu wierzchniej warstwy darni odsłonięto część obiektu z otworem strzelniczym. Sam otwór został zabezpieczony od góry włazem, dlatego też nadlano beton w górnej części. Po zdemontowaniu pokrywy ukazało się wnętrze` schronu. Obiekt jako jeden z nielicznych w Bochni oraz na całej linii posiadał udrożnione wnętrze oraz wolne od jakichkolwiek zanieczyszczeń. Mit i opowieści o tunelach zostały potwierdzone. Z obiektu w stronę domu prowadzi wykonany z betonu, około 8 metrowy tunel. Aby przejście przez wejście do schronu było wygodniejsze nadproże zostało wyburzone. Obiekt zachowany jest w bardzo dobrym stanie. Po zakończeniu prac otwór strzelniczy został ponownie zabezpieczony i Ringstand został ponownie zasypany. Kolejna bocheńska tajemnica została wyjaśniona. Potwierdzamy istnienie obiektu z tunelem. Informacje te były przekazywane przez kilka osób lecz nikt nie mógł podać dokładnej lokalizacji. Potwierdzamy, istnieje i jest zachowany w dobrym stanie. Z uwagi na to, że usytuowany jest na prywatnej i raczej niedostępnej posesji dostęp do niego jest utrudniony. Dziękujemy opiekunowi posesji za udostępnienie posesji i możliwość wykonania dokumentacji. Pomyśleć tylko, że podczas ostatniego rajdu byliśmy do niego kilkadziesiąt metrów. Kończymy ten temat ale kilka innych cały czas jest realizowanych.

galeria zdjęć:

http://stellunga2.pl/obiekty/na-poludnie-od-wisly/bochnia/35-ringstand-58-c

 

10

 

 

 

PRACE TERENOWE  05.11.2014 r.

             W końcu znaleźliśmy chwilę czasu i postanowiliśmy udać się na badania terenowe w rejon przed główną linią Stellung a2. Kilka kilometrów przed Bochnią była wykonana linia, która wzmacniała obronę Bochni. Na różnych stronach internetowych znaleziono informację na temat kilku obiektów wybudowanych w Jasieniu, kilku w Pomianowej. Jak we wcześniejszych badaniach zrodziło to pewne niepokoje. Powstało pytanie, czy wszystkie obiekty zostały zlokalizowane ??? Pomiędzy obiektami w Pomianowej a zlokalizowanymi wcześniej w Jasieniu występuje dość duża pustka. Podczas wcześniejszych wypraw Piotr zwany Zaq przygotował odpowiednio grunt i w rozmowach z mieszkańcami ustalił część kolejnych obiektów. Między drogą główną Bochnia – Brzesko w sumie zlokalizowano osiem obiektów żelbetonowych. Przeprowadzono rozmowę z mieszkańcami rejonu, podczas których ustalono, że kolejne obiekty są po drugiej stronie drogi. Ukształtowanie terenu również podpowiadało, że muszą gdzieś tam być. W czasie ustaleń udało się odnaleźć kolejne obiekty, tym razem wszystkie typu Ringstand 58 c. Dzięki pomocy mieszkańców natrafiono na schrony a trzeciego nie udało się zlokalizować ze względu na zarośla ale fakt występowania kolejnego obiektu typu Ringstand 58 c zgłaszało kilku mieszkańców. W dzieciństwie mieli urządzać w nim zabawy i wchodzić do niego przez otwór strzelniczy. Czy to wszystkie obiekty w Jasieniu ?? Zapewne nie. Wciąż pojawiają się nowe informacje, gdzie prawdopodobnie mogły być wybudowane.

             Podczas badań przeprowadzono rozmowę z jednym z mieszkańców, którego rodzice mieszkali tuż na linii umocnień. W stodole Niemcy rozłożyli działo i złożyli amunicję. Front przechodził na zachód. Dotarła do żołnierzy informacja o walkach na północnych przedmieściach Bochni. Wtedy działo zostało wyciągnięte ze stodoły, podpięto je pod ciągnik artyleryjski i odjechali za zachód. Po wycofaniu się Niemców, tereny te zajęli Rosjanie. Kolejni mieszkańcy Jasienia również przedstawili swoje wspomnienia z lat wojny ale to już inny temat.

Następne badania w tamtym rejonie to chyba już wiosna 2015 r.

Więcej o obiektach w Jasieniu:

 http://stellunga2.pl/category/obiekty/na-poludnie-od-wisly/jasien

Jasień, Kochbunker

Jasień, Kochbunker

 

 

PRACE TERENOWE 21.08.2014 r.

           W dniu 21 sierpnia przeprowadzono kolejne badania terenowe w Bochni. Przede wszystkim usiłowano odnaleźć miejsce, w którym mógł być zlokalizowany schron, oznaczony w dokumentach archiwalnych jako obiekt o wymiarach 3 X 4. Obiekt ten miał się znajdować przy ul. Krzeczowskiej, na gruntach jednej z mieszkanek tej ulicy. Wcześniejsze ustalenia i prace terenowe nie przyniosły jednak pozytywnego rezultatu i nie doprowadziły do odnalezienia budowli. Jednak po burzy mózgów wpadliśmy na pewien trop, który jak się okazało jest najbardziej prawidłowy. Pomogły w tym mapy i szkice z czasów wojny oraz zapiski w dokumentach archiwalnych. Przeszkodą były tylko zbyt duże zarośla i trzeba niestety poczekać do jesieni.

 

Rozmówczyni- Bronisława Gałat

Rozmówczyni- Bronisława Gałat

            Kolejne wyzwanie to rejon Kolanowa. Wywiad z mieszkanką tego rejonu na temat wydarzeń 1939 – 1945 r. Bardzo bogate wspomnienia z czasu przejścia frontu we wrześniu 1939 r. Kolejne to już lato 1944 r., prace przy budowie umocnień a w szczególności przy budowie Luftschutzgraben aż do rogatek Krakowa. Na koniec już styczeń 1945 r., wyparcie Niemców z Bochni i zajęcie przez wojska Sowieckie.

Kolejne bezcenne informacje na temat linii Stelung a2.

MIRONOW Aleksandr Dmitriewicz – poszukiwanie mogiły

mironow2

               Na prośbę przyjaciela z Rosji zająłem się tematem mającym na celu odszukanie miejsca spoczynku Czerwonoarmisty, którego mogiły poszukuje członek jego rodziny.

Z danych jakie otrzymałem wynikało, że należy szukać Mironowa Aleksandra Dmitriewicza (МИРОНОВ Александр Дмитриевич) ur. 1919 r. w Archanielsku. Powołany do wojska 30.03.1944 r.(Bolsze-Lepetychinskim Rajwojenkomatem Zaporozskoj oblast) na stanowisko Czerwonoarmista – sanitariusz 293 Pułku Gwardii 96 Dywizji Strzelców. Zginął 6 sierpnia 1944 r., Pochowany na cmentarzu w miejscowości Spytki (село Сепитки), powiat sokołowski. Dodatkowo została przesłana informacja, że był ochotnikiem i w 1938 r. wstąpił do Floty Czarnomorskiej. Podczas obrony Sewastopola zaginął bez wieści w dniu 03.07.1942 r. by następnie zjawić się na Ukrainie w 1944 r.

mironow 2

            Pierwsze co uczyniłem to skontaktowałem się z sołtysem miejscowości Sypytki, Panem Wojciechem Krasnodębskim. Podczas rozmowy udało mi się ustalić, że w jego miejscu zamieszkania, w czasie działań wojennych zginął Rosjanin, który wyszedł z ukrycia i skradł się do znajdującej się w sadzie pasieki po miód. Miał zginąć według podań na skutek eksplozji pocisku moździerzowego. W leju po wybuchu pochowano zwłoki, które przeleżały w prowizorycznym grobie do 1952 r. Według wspomnień, żołnierze którzy pochowali poległego mieli sporządzić mapę i oznaczyć miejsce.

mironow 1

            Iwan Andriejewicz przesłał mi również stronę z Memoriału z listą osób poległych, pochowanych w Sypytkach. Zgodnie z listą pochowano w tej miejscowości kilku Czerwonoarmistów w różnych odstępach czasu. Ponownie przeprowadzono rozmowę z Panem Wojciechem Krasnodębskim, który poinformował, że z tego co pamięta z opowiadań w Sypytkach pochowano tylko jednego poległego, resztę na obrzeżach ale okoliczności śmierci były inne, mieli wjechać pojazdem na minę.

            Kolejne informacje przesłane przez Iwana Andriejewicza wskazywały, że śmierć Mironowa opisał w liście do matki, jego kompan z wojska Beketow F.F. Pisał w ten sposób, że Mironow został zabity o godz. 17:00 w dniu 6 sierpnia dokładnym trafieniem niemieckiego pocisku moździerzowego w okop. Pochowano go w wiśniowym ogrodzie.

            Ponownie przeprowadzono rozmowę z sołtysem Sypytek, który oznajmił, że w sadzie rosły śliwy. Być może doszło do pomyłki odnośnie rodzaju drzew ale informacje te będą jeszcze weryfikowane.

            Rozpoczęto poszukiwania miejsca, gdzie ów żołnierz został przeniesiony. W Przewodniku po upamiętnionych miejscach walk i męczeństwa lata wojny 1939-1945 opisany jest cmentarz w Siedlcach, na którym poza jeńcami ze Stalagu 316 pochowano poległych żołnierzy Armii Czerwonej, którzy stracili życie w drugiej połowie 1944 r. na terenie powiatów: sokołowskiego, siedleckiego i węgrowskiego. Cmentarz ten został specjalnie utworzony i wzniesiono na nim pomnik.

            Ze wspomnień wynikało natomiast, że zwłoki z Sypytek zostały przeniesione na cmentarz, gdzieś w rejon Mińska Mazowieckiego. W związku z tym zwrócono się pisemnie do Rady Opieki nad Grobami celem zweryfikowania informacji oraz ustalenia miejsca, gdzie zostały przeniesione szczątki z Sypytek. W dość krótkim czasie udało się ustalić dość dużo informacji w celu ustalenia miejsca pochówku Mironowa Aleksandra. Może w niedługim czasie krewni będą mogli przyjechać na grób swojego przodka.

Wykorzystano:

1. Rada Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa, Przewodnik po upamiętnionych miejscach walk i męczeństwa lata wojny 1939-1945,Wydanie IV rozszerzone i uzupełnione,Warszawa 1988.

2. www.memorial.ru

PRACE TERENOWE 31.05.2014 r.

W końcu udało mi się dojść po wczorajszej akcji związanej z wejściem do bocheńskiego schronu Regelbau 621. Zgodnie z zapowiedzią, po wcześniejszym uzgodnieniu z właścicielem gruntu około godz. 8:00 rozpoczęliśmy prace. Dawno już porzuciliśmy myśl o ręcznym kopaniu i zatrudniliśmy fachowca z ciężkim sprzętem. Zależało nam również na czasie, by dość szybko przeprowadzić akcję. Koparka robiła swoje a my patrzyliśmy kiedy w końcu odsłoni się jedno z wejść. Po kilkunastu minutach operator w końcu natrafił na jedną czerpnię powietrza po czym, po kilku minutach odsłonił już fragment wejścia. Już tylko zostało nieco większe pogłębienie wykopu, żebyśmy mogli spokojnie wejść do środka. Jako pierwszy, w celach badawczych do schronu wszedł Tomek. Zaopatrzony w sprzęt wysokiej klasy nie bał się wody. Dość szybko wrócił po czym musieliśmy podłączyć pompę by opróżnić schron z wody. Niestety nasze przypuszczenia się sprawdziły. Schron był cały wypełniony wodą. Po godzinie pompowania powtórnie Tomek wszedł do obiektu by sprawdzić stan wody. Powoli i sukcesywnie wody ubywało. Około południa ponownie sprawdzono poziom wody. Wciąż było dużo by dokładnie spenetrować obiekt a dodatkowo wolna przestrzeń zapełniła się spalinami z agregatu. Poziom spalin był zbyt wysoki by wejść do dalszych części. Około godz. 14:00 woda zalegała już tylko w głównej izbie i było jej około kilkunastu centymetrów. Spaliny wciąż nie pozwalały na dłuższe przebywanie we wnętrzu. Rozpoczęliśmy nawiew wentylatorem. Po około 30 minutach weszliśmy do obiektu. Powietrze było na tyle już przewentylowane, że można było spokojnie obejrzeć schron. Nie było chwili wahania. Wejście, szybkie rzucenie okiem, setki zdjęć i niestety zaczęło w głowie szumieć. Szybka ewakuacja i wyjście na świeże powietrze. W środku stwierdzono wymiar obiektu zgodny z planami Regelbau 621. Porównano również z wymiarem z takiego samego obiektu z Tomaszowa Mazowieckiego. Nie można przyporządkować go do innej kategorii. Nie ma też tak jak w Tomaszowie wyjścia ewakuacyjnego. Schron był na etapie końcowego wyposażenia. Pozostałe obiekty na tej linii mają o wiele uboższe wyposażenie. Obiekt nie posiadał drzwi, zamontowane były jednak stalowe futryny w miejscach, gdzie miały być drzwi dwudzielne oraz gazoszczelne. Zachowały się też kratki na kanałach wentylacyjnych. jak i rury instalacji wentylacyjnej i odprowadzenie spalin z kominka. W suficie natomiast widoczny był otwór pod peryskop. Widoczne też były rury, służące do połączeń ze stanowiskami po obu stronach schronu. Po wejściu wszystkich zainteresowanych osób do wnętrza rozpoczęło się ponowne zasypywanie obiektu i plantowanie terenu przylegającego. Należało pozostawić po sobie porządek. Co do samego obiektu to woda była wypompowana z niego dwa lata temu. Wtedy nikt do nie wszedł by go dokładnie zwymiarować. Z przekazanych informacji przez starszych mieszkańców tego rejonu można było wywnioskować, że zaraz po przejściu frontu obiekt ten był dość mocno spenetrowany przez okoliczną ludność a następnie już popadał cały czas w zapomnienie. Dość szybko zostały zasypane do niego wejścia i tak obiekt przetrwał do naszych czasów. Bardzo dobrze, że tak się stało ponieważ w jego wnętrzu nie ma śmieci. Można było tylko znaleźć kilka starych garnków. Dodać można, że od czasu zasypania wejść następowało powolne zapełnianie wodą i ta nagromadziła się przez dziesiątki lat a w przeszłości nie było potrzeby jej z stamtąd wypompowywać. Zatem tym większa satysfakcja, że odwiedziliśmy obiekt, w którym nikt nie był przez dziesiątki lat. Wejście nasze zakończyło odwieczny spór o przyporządkowanie tego obiektu. Z całą stanowczością jest to Regelbau 621 z dwoma stanowiskami po lewej i prawej stronie.

Dziękuję wszystkim osobom zaangażowanym w akcję za pomoc przy pracach związanych z wejściem do obiektu.

PRACE TERENOWE 09.05.2014 r.

Kolejne badania terenowe w Bochni. Wzmocnieni o zdobyte w końcu dokumenty archiwalne wyruszyliśmy w rejon. Wcześniej musieliśmy jeszcze odbyć rozmowę z kilkoma osobami pamiętającymi czasy okupacji celem zweryfikowania danych.

leon

Leon Gawąd

bochnia

To z tego miejsca Pan Leon obserwował niemieckich oficerów wydających rozkazy przy budynku sądu.

W czasie wizyty u Pana Leona Gawąda przeprowadziliśmy rozmowę na temat lat 1944/45 i tego, co wydarzyło się w rejonie, gdzie zamieszkiwał. Udało się potwierdzić pewne fakty, które były dość kluczowe dla rozwikłania pewnych istotnych mitów. Kolejne osoby, z którymi przeprowadzono rozmowę również przyniosły pewne potwierdzenia ale też wskazały pewne nowe okoliczności związane z budowa umocnień o charakterze stałym w Bochni. Można tylko nadmienić, że nie wszystko co zostało wykonane, zostało odkryte. Otrzymaliśmy informacje o kolejnych obiektach, dziś już zsypanych. Teraz informacje te sukcesywnie będziemy starali się potwierdzić w rejonie.

Jedną z budowli, którą udało się zlokalizować na podstawie wspomnień jest relikt rowu przeciwczołgowego przy ul. Krzeczowskiej. Kiedyś zachowany w dobrym stanie z biegiem lat stał się rowem służącym do odwadniania pól. Jeden z rozmówców, który doskonale pamięta czasy okupacji potwierdził jego pierwotne przeznaczenie i wskazał dalszy jego przebieg. Poinformował również, że tuż obok rowu wydobywał druty z zasieków, które później użył do budowy domu.

Kolejne prace terenowe niebawem.

Helmuth Hermann

Lato 1944 r. Polskie podziemie opanowało tereny leżące na północny – wschód od Krakowa, tworząc tzw. ,,Rzeczpospolitą Partyzancką”. W tym czasie wojska niemieckie były zajęte powstrzymaniem ofensywy Armii Czerwonej na Wiśle i Sanie. Ciężkie walki toczyły się tuż obok, na przyczółku pod Baranowem. Z ziem powiatu miechowskiego i pińczowskiego zaczęła uciekać administracja, nie było na tym terenie wojska a porządek miały utrzymywać jednostki policyjne wsparte Ukraińcami oraz polskimi policjantami. Pod koniec lipca doszło do kilku wystąpień przeciw niemieckim siłom, zakończonych sukcesem czyli opanowaniem ważniejszych miejscowości. W Kazimierzy Wielkiej na potrzeby okupanta działała cukrownia ,,Łubna”, którą zarządzał Helmuth Hermann. Sprowadził on do Kazimierzy swoją żonę oraz małoletnią córkę. W czasie, gdy polskie podziemie zajmowało kolejne miejscowości dyrektor cukrowni wraz z rodziną usiłował przedostać się do Krakowa, tym samym uciec z zagrożonego rejonu. Podczas ucieczki został ujęty przez polskich partyzantów. Istnieją różne wersje mówiące o tym wydarzeniu. Według jednej, najprawdopodobniej wersji miał on zostać zatrzymany w czasie, gdy usiłował, przebrany w mundur lotnika opuścić swoje miejsce zamieszkania samochodem pocztowym. Helmuth Hermann miał być spokrewniony z pracownikiem Kancelarii Rzeszy i wysłano na poszukiwania Niemca wraz z Ukraińcem, którzy jadąc samochodem pytali o niego w Kazimierzy Wlk. Zostali jednak pod Skalbmierzem ujęci i zlikwidowani. Początkowo próbowano wymienić ujętą rodzinę na zatrzymanych polskich konspiratorów przebywających w niemieckich więzieniach, jednak w związku z upadkiem Rzeczypospolitej Partyzanckiej zaniechano tego pomysłu.

O tym, że Helmuth Hermann przetrzymywany był przez polskie podziemie świadczą wspomnienia Stanisława Kufreja. W roku 1943 wstąpił do BCh i kolportował prasę, brał udział w szkoleniach wojskowych a pod koniec lipca 1944 r. brał udział przy pilnowaniu aresztantów. W swoich wspomnieniach dokładnie wskazuje, że pilnował Niemców a dokładniej dyrektora cukrowni z Kazimierzy Wielkiej wraz z żoną i dzieckiem.

            Poszukiwano miejsc ewentualnego miejsca pochówku rodziny Hermannów. Według miejscowych miano ich zastrzelić i pochować w lesie w Bobinie. W lutym 2014 r. przeprowadzono rozmowę z osobą, która dość dobrze znała ten temat i podzieliła się swoimi informacjami a ściślej wiedzę na ten temat posiadał od swojej matki a następnie sam się interesował tym tematem. Oto wspomnienia.

Mama moja idzie z Krzyszkowic wąską dróżką. Szła między Czajęczycami a Bobinem. Ciemno już było. Wchodziła w las. To było w czasie wojny, 1944 r. Nagle słyszy szum na rogu lasu, patrzy a tam dużo ziemi nakopane. Z lasu ktoś krzyknął ,,idź i nie oglądaj się”. Tam były takie sosenki. Teraz to pewnie już inaczej wygląda. Podejrzewam, że to chodziło o tego dyrektora cukrowni z Kazimierzy Wielkiej. Trzymali go w piwnicy u Jakubowskiego w Dalechowicach, tam na rogu. To wiem bo mówili o tym po wojnie. Dokładnie wiedziałem, gdzie go trzymali. On dawał im pieniądze, żeby ich puścili ale ich zabili i wtedy mieli pochować. Wraz z nim mieli zabić żonę, dziecko i psa.

Mama jak szła następnym razem to już teren ten był wyrównany. Rozniosło się po Dalechowicach i Czajęczyczach, że zabili tych Niemców. Niemcy go szukali ale nie znaleźli. Z tego, co pamiętam to byli jacyś Niemcy i go szukali jakieś 20 lat po wojnie. Ponoć znaleźli jakieś kości. To jest na samym rogu lasu od Czajęczyc.

Szukamy dalej. Informacje te należy teraz zweryfikować. Teraz postaramy się podejść wraz z rozmówcą w miejsce, w którym miało dojść pochowania zwłok. Może znajdują się w pobliżu jacyś świadkowie tamtych wydarzeń.

Wykorzystano:

1. Bienias A, Przybyszewski S., Koszyce 1374-2001, Kielce 2002.

2. Muzeum Czynu Zbrojnego – wspomnienia Stanisław Kufreja, K/241.

3. Materiały własne

PRACE TERENOWE 06.02.2014 r. Pozycja umocniona Gruszów

Temat był już wcześniej podejmowany ale zawsze coś innego było ważniejsze. W wolnej chwili podjechałem do Gruszowa by przebadać wzgórze zwane Lasowiskiem. Wcześniejsze wspomnienia z lat okupacji ale także wypowiedzi miejscowych wskazywały, że w tym miejscu zachowały się umocnienia z czasów ostatniej wojny. Pogoda sprzyjała, nie było jeszcze aż tak wielkich roztopów, więc postanowiono wyjść w teren. Po pierwszej przygodzie na polu z błotem dalej już było lepiej. Spodnie i kurtka do prania ale to nie przeszkodziło w realizacji zamierzonego celu. Na wzniesieniu znajdują się dwie linie biegnące po osi północny wschód – południowy zachód. Pierwsza, znajdująca się bardziej na wschód i  składa się z okopów , wykonanych w tzw. zygzaki oraz w jej skład wchodziły trzy schrony, po których pozostały głębokie wykopy. Druga linia, biegnąca kilkadziesiąt metrów na zachód wykonana jest z linii okopu, również wykonanego w tzw. zygzaki a na podejściu do wzniesienia wykonany był jeden schron o konstrukcji drewniano – ziemnej o czym świadczy głęboki wykop. Dodatkowo na wzniesieniu tym, na jego stoku opadającym ku zachodowi, wykonane są dwa stanowiska, prawdopodobnie artyleryjskie. Wyglądem przypominają pozycję ogniową dla działka typu Pak / Feuerstellung für Pak /. Pozycje te są stosunkowo płytkie a od strony wroga wykonane są po obu stronach, krótkie może 3-4 metrowe okopy. Kształt zbliżony do planu prostokąta.

działo

Pozycje te znajdowały się na drugiej linii, pierwsza linia znajdowała się bardziej na północ na kolejnych wzniesieniach, jednak w związku z uprawą roli nie zachowały się jakiekolwiek fragmenty umocnień.

Zdjęcia umocnień pod linkiem: http://stellunga2.pl/obiekty/na-polnoc-od-wisly/gruszow/4-gruszow-linie-obrony   PRACE TERENOWE 28.12.2013 r.

W dniu 28 grudnia przy sprzyjającej pogodzie postanowiono wrócić do Bochni i dokończyć poszukiwania obiektów betonowych. Kilka tygodni temu nie udało się dokończyć prac ale też uzyskano nowe informacje, które należało zweryfikować. W godzinach porannych wraz z Kubą i Jackiem Baniak, wzmocnieni o Piotrka zwanego ,, zaq ” 🙂 udaliśmy się do Bochni.

Stare porzekadło ,, nigdy nie mów nigdy ” sprawdziło się i tym razem. Nie zawsze należy poprzestać na poszukiwaniach opierając się już na wcześniejszych ustaleniach.

W tym miejscu opiszę jeden z kilku obiektów, które udało się odnaleźć.

Wcześniej będą na ul. Myśliwskiej uzyskano informację na temat kilku obiektów, które nie przetrwały do naszych czasów. Obiekty te miały zostać zasypane a ich lokalizacja była tylko podawana w przybliżeniu. Czas przerwy od ostatniego wyjazdu wykorzystano na poszerzenie informacji na temat tego wzgórza. Podczas tej  wizyty, przeprowadzono rozmowy z kilkoma mieszkańcami tego rejonu, którzy pamiętali te obiekty, gdy jeszcze były zachowane.

Podając wstępną lokalizację postanowiono odkryć cześć górnej płyty a najlepiej otworu strzelniczego by zweryfikować te informacje a w przypadku potwierdzenia, dołożyć kolejny obiekt na mapę umocnień Bochni.

W prawdopodobnym miejscu znajdowało się charakterystyczne zagłębienie a z pomocą przyszedł mieszkający w sąsiedztwie gospodarz, który za pomocą pręta zlokalizował obiekt. Teraz już tylko sztychówka i rozpoczęto odsłanianie obiektu. Kilka minut i wyłonił się otwór strzelniczy.

Mamy potwierdzenie, mamy satysfakcję.

PRACE TERENOWE 14.12.2013 r.

W dniu dzisiejszym przeprowadzono badania terenowe na zapleczu linii Stellung A2. Na podstawie wspomnień ustalono miejsca, w których pod koniec 1944 r. wybudowano cały system ziemianek. Jako pierwszą, odwiedzono miejscowość Zagaje Smrokowskie. To właśnie tutaj, w miejscu dziś trudno dostępnym wkopano się w ściany wąwozu, robiąc ziemianki. Wspomnienia wskazują, że na tych wyrobiskach kładziono kilka warstw bali drewnianych a następnie przysypywano ziemią i maskowano. Do każdej z ziemianek prowadziło osobne wejście a kilka z nich wyposażonych było w piecyki. Z relacji mieszkańców wynika, że wojsko niemieckie na krótki czas zajęło w nich kwatery. Kolejne podobne miejsce to już Januszowice. W przeszłości już znaleziono ślady wojny w tej miejscowości, jednak na skutek nowych informacji ponownie ją odwiedzono. Podobnie jak w Zagajach Smrokowskiech, w długi parów wkomponowano z obu stron ziemianki. Kilkanaście lat wstecz, niektóre z nich były jeszcze doskonale zachowane. Dziś na skutek upływu czasu, zawaleniu się drewna zostały zniszczone ale miejsce są jeszcze możliwe do zlokalizowania. Kolejne miejscowości to już poszukiwanie śladów wojny na podstawie zachowanych materiałów archiwalnych. Odwiedzono miejsca wskazanych potyczek i pochówków żołnierzy Armii Czerwonej. Fotografie przedstawiają to, co można jeszcze odnaleźć w gospodarstwach.

http://stellunga2.pl/uncategorized/zagaje-smrokowskie-ziemianki

Z DALEKIEGO PRZEDPOLA STELLUNG A2 POZOSTAŁOŚCI Z PANTERY

PRACE TERENOWE 30.11.2013 r. Bochnia Regelbau 621 Odpowiedź na pytanie dlaczego Regelbau 621 a nie 656. Wstępnie podsumowanie.

W dniu 30 listopada 2013 r. udano się do Bochni celem przeprowadzenia badań terenowych mających na celu m.in. ustalenie czy przy ul. Krzyżaki występuje schron typu Regelbau 621 czy też Regelbau 656. Podczas wizyty na posesji, na której wybudowano schron przeprowadzono rozmowy z właścicielami posesji, by poszukać informacji na nurtujące pytania. Podczas rozmowy, właściciel udostępnił mapę sytuacyjno – wysokościową z naniesionym domem jak również w mapę wrysowany był schron. Wykonano fotografię i następnie poddano dogłębnej analizie. Wymiar tylnej ściany schronu Regelbau 621, według instrukcji wynosił 9,80 m. Porównano wymiar tylnej ściany z wymiarami naniesionymi na mapę. Wynik mówi sam za siebie. Regelbau 656 posiadał wymiar tylnej ściany – 11,50 według jednej instrukcji i 11,70 m według drugiej, zatem w przypadku tego obiektu długość ściany powinna być zdecydowanie dłuższa. Należy zwrócić uwagę, iż geodeta wrysował obiekt przez budową domu, przez zagospodarowaniem terenu.

Bochnia 621 2 ok

1476607_564751430266361_758231497_n

CMENTARZ PARAFIALNY W BOBINIE

POSZUKIWANIE MOGIŁ CZERWONOARMISTÓW

25. Sierżant Siergiej Abaldow Prochorowicz. www.kremnik.ru

Sierżant Siergiej Abaldow Prochorowicz. www.kremnik.ru

Kilka lat ustalano czy żołnierze Armii Czerwonej, walczący w składzie 9 Plastuńkiej Dywizji Piechoty zostali pochowani na cmentarzu w Bobinie. Miejscowość ta leży w powiecie proszowickim, tuż przy linii Stellung A2. W styczniu 1945 r. w rejonie Bobina toczyły się walki o przerwanie tej linii. Wojska 246 Dywizji Strzelców, przy pomocy pododdziałów 9 Plastuńskiej Dywizji Piechoty podjęły próbę sforsowania Szreniawy i zdobycia silnych umocnień na wzgórzach Kuchar i Gruszowa. W wyniku walk zginęło kilkudziesięciu żołnierzy z tych jednostek, którzy następnie zostali pochowani w kilku miejscach w obrębie walk. Mogiły znajdowały się w Kucharach, Gruszowie oraz żołnierze z 9 Plastuńskiej Dywizji Strzelców zostali pochowani w Bobinie. Analizując strony Memoriału natrafiono na informację o pochowanych w Bobinie dwunastu żołnierzach z tej dywizji. Na podstawie własnych materiałów oraz wspomnień rodziny ustalono, iż faktycznie w 1945 r. pochowano jakiś żołnierzy na cmentarzu parafialnym w Bobinie. W obecnych czasach, podczas rozmów z mieszkańcami Bobina nie można było uzyskać jakichkolwiek informacji, ponieważ nie ma już świadków tamtych dni. Dokonano ponownych sprawdzeń na stronach Memoriału i potwierdzono pochówek właśnie w tej miejscowości, na dowód czego do akt został dołączony odręczny szkic miejsca pochówku. Była jednak pewna niepewność. W związku z przeprowadzoną akcją ekshumacyjną na terenie powiatu, żołnierze ci mogli zostać przeniesieni na zbiorczy cmentarz do Proszowic. W spisie z ekshumacji brakowało jednak Bobina. Zatem pojawiły się kolejne pytania. Czy z uwagi na pochówek na cmentarzu nie ekshumowano tych żołnierzy ? Czy też ekshumowano ale nie uzupełniono w arkuszach ? Pytania, które pozostawały bez odpowiedzi ciągle wracały. Jesienią 2013 r. natrafiono na wpis w jednej z rosyjskich stron internetowych, informujący o poszukiwaniach sierżanta Siergieja Abladowa. Za pośrednictwem przyjaciela Iwana Andriejewa poinformowano wnuczkę o miejscu, gdzie spoczął jej dziadek. Prace prowadzono dalej. Dotarto w końcu do jednej z osób, która potwierdziła obecność żołnierzy Armii Czerwonej na cmentarzu w Bobinie. Mianowicie na przełomie lat 80/90 prowadzono prace przy budowie grobowca tuż obok dzisiejszej mogiły, na której widnieje inskrypcja ,,Polegli w czasie działań wojennych w 1945 r. Podczas tych prac natrafiono na szczątki dwóch Czerwonoarmistów, posiadających przy sobie wyposażenie i uzbrojenie. W wyniku tego zdarzenia powiadomiono jednostkę wojskową, której żołnierze mieli zabrać uzbrojenie a szczątki miały zostać ponownie pochowane na cmentarzu. Na tej podstawie można stwierdzić, że żołnierze ci nie zostali ekshumowani, nie zostali też odnotowani w spisach ekshumacyjnych prowadzonych po wojnie, co tylko może potwierdzić fakty.

http://www.obd-memorial.ru

Jednym z pochowanych miał być sierżant Siergiej Abaldow Prochorowicz, poszukiwany przez wnuczkę. Na podstawie poszukiwań na rosyjskich stronach internetowych odnaleziono o nim kilka informacji a co najważniejsze fotografię oraz wpis, że został pochowany w Bobinie. Poszukiwania nadal trwają …………..

IDENTYFIKACJA I PORZĄDKOWANIE GROBU  ŻOŁNIERZA NIEMIECKIEGO  W W BIESZCZADACH Oddalamy się na chwilę od linii Stellung A2.

Latem tego roku kolega Andrzej Kuder poszukując śladów lotniczych katastrof w Bieszczadach, przypadkowo natknął się na nieśmiertelnik niemieckiego żołnierza. Tuż obok odnalazł kilka guzików, odznakę ” za rany ” oraz ludzkie szczątki. Niezwłocznie po zejściu z gór powiadomił władze gminne oraz za moim pośrednictwem została powiadomiona Fundacja ”Pamięć- Gedenken” lecz z pewnych przyczyn nie można było niezwłocznie przeprowadzić ekshumacji, tak jak uczyniono w przypadku pilota z Ła 5FN.

Poszukując szybkiego rozwiązania powiadomiono niemiecką instytucję w Berlinie, zwracając się o identyfikację i zgłaszając odnalezienie szczątków. Według danych z nieśmiertelnika, można było odczytać szlak bojowy tego żołnierza.

Nieśmiertelnik.613- 5./I.R.133 Schtz.Ers.Kp

 

nieśmiertelnik

Zatem w grudniu 1940 batalion III./IR 133 został przeobrażony w II./IR 227 i włączony w skład 100 Dywizji Lekkiej / 100 leichten Infanterie- Division /, która następnie w dniu 6 lipca  została zmieniona na 100 Dywizję Strzelców / 100 Jäger – Division/. Dywizja w 1941 roku walczyła pod Humaniem, Kijowem, Połtawą, Charkowem. Rok 1942 to już walki w rejonie Taganrogu, Dońca. Od sierpnia 1942 r. już jako 100 Dywizja Strzelców walczy w ramach 6 Armii pod Stalingradem. Po dużych stratach dywizja zostaje odtworzona w Chorwacji. Na wschodni teatr walk wraca w kwietniu 1944 r., gdzie w ramach 1 Armii Pancernej walczy pod Tarnopolem, Brodami a następnie w Karpatach. Właśnie w nich, w dniu 7.10.1044 r., według niemieckiej dokumentacji, ginie podczas walk w rejonie miejscowości Zemplenoroszi na Węgrzech, dziś Ruske na Słowacji. Z przesłanej  informacji wynika, że zwłoki nigdy nie zostały odnalezione. Został jednak odnotowany w księdze pamięci cmentarza wojennego w miejscowości Hunkovce. Według przesłanej informacji aktualnie nikt nie szuka o nim informacji. Można tylko wywnioskować, że zapewne rodzina otrzymała informację o śmierci i zaprzestała poszukiwań.

WASt-1ok a

Dopiero po siedemdziesięciu latach, zupełnie przypadkowo ustalono dokładne miejsce śmierci i spoczynku niemieckiego żołnierza.

Ekshumacja najprawdopodobniej zostanie przeprowadzona w przyszłym roku.

  IDENTYFIKACJA   Odkrycie żołnierzy  podczas prac ziemnych

Podczas prowadzonych prac pod nadzorem Pani archeolog Justyny Jarosz-Romaniec natrafiono na pozostałości po okopach a w kolejnym etapie prac odnaleziono ludzkie szczątki. Powiadomiono Policję a następnie Prokuraturę. Przy szczątkach znaleziono rzeczy osobiste, amunicję oraz nieśmiertelniki. Powstało pytanie, kim mogli być odnalezieni żołnierze i dlaczego zostali tam pochowani ???

Z przesłanego opisu nieśmiertelników można było wywnioskować, że prawdopodobnie należały one do żołnierzy niemieckich. Opis guzików również wskazywał na te, które używano w niemieckich mundurach. W związku z prowadzonymi czynnościami zostałem poproszony o podjęcie próby identyfikacji rzeczy. Po przeglądnięciu rzeczy, jednoznacznie można stwierdzić, że tego typu przedmioty były na wyposażeniu niemieckiego wojska. Jeżeli chodzi o nieśmiertelniki nie było żadnych wątpliwości. Kolejne rzeczy, guziki w groszki pochodzące z bluz bądź też z płaszczy, haki mundurowe pochodzące z bluz, guziki ze spodni. Wszystkie te rzeczy można bez trudu zidentyfikować jako przedmioty używane w niemieckim wojsku. Kolejna informacja dotyczyła odnalezienia daszka od czapki, zapewne oficerskiej. Zatem wszystko wskazywało, że faktycznie w tym miejscu zostali pochowani żołnierze niemieccy o ile można nazwać to pochówkiem. Analizując dalej wszystkie otrzymane informacje rozpoczęło się wnioskowanie. Dodatkowym źródłem informacji były okazane przez Panią Justynę Jarosz-Romaniec fotografie fragmentu wykopu oraz zapisy w dzienniku bojowym 246 Dywizji Strzelców, operującej na tym kierunku w styczniu 1945 r.

Wnioski:

  1. Znalezione szczątki pochodzą z końca wojny. Całkowita eliminacja 1939 r. W tym miejscu nie było w tym czasie wykonywanych jakichkolwiek umocnień / zachowane fragmenty wykopów /.
  2. Jeden z żołnierzy miał na dłoniach założone skarpety / by wzmóc ochronę dłoni przed mrozem / co świadczy o tym, iż zginął w zimie.
  3. Odsłonięte fragmenty wskazują na szczeliny przeciwlotnicze. Szerokość osiąga około 50 cm. Charakterystyczne zygzaki tylko potwierdzają istnienie w tym miejscu tzw. Luftschutgraben, wykonywanych pod koniec wojny a przeznaczone jako schronienie w przypadku nalotów na maszerujące wojska.
  4. Według posiadanej mapy, używanej przez niemiecką armię można jednoznacznie stwierdzić, że miejsce to było przy głównej linii komunikacyjnej Kraków – Proszowice, zatem wykonanie tego typu szczelin jako ochrona dla maszerującego wojska było wskazane.
  5. Zapiski w dzienniku bojowym 246 Dywizji Strzelców.

Wpis z dnia 20 stycznia 1945 r. wskazuje:

914 Pułk Strzelców rozwinął się z prawej flanki 915 Pułku Strzelców na wysokości Wadowa i rozwijając intensywny nacisk na wycofujące się wojska niemieckie o godz. 2:00 w północno – wschodniej części Krzesławic okrążył grupę przeciwnika w liczbie 40 żołnierzy i trzech oficerów. Grupa ta została w pełni zlikwidowana (…).

Jeżeli uznać za wiarygodny zapis w dzienniku to można wywnioskować, że w pobliżu mogło zostać pochowanych 40 żołnierzy. Odkrycie 8 szczątków może być tylko początkiem. Być może pod ziemią spoczywa dalszych 32 żołnierzy. Być może podczas budowy drogi, rurociągu, torów tramwajowych natrafiono w przeszłości na szczątki ludzkie i być może nigdzie nie zostało to zgłoszone.

Jeżeli znaleziono jeden daszek z czapki to być może natrafiono na jednego z trzech oficerów.

Przedstawiony stan jest jedną z hipotez, która na podstawie zachowanej dokumentacji jest możliwa do odtworzenia ale czy w tym przypadku mamy do czynienia z żołnierzami ,,zlikwidowanymi” na pół – wsch. Krzesławic w dniu 20 stycznia nie ma stu procentowej pewności. Pozostają tylko domysły ale składają się one w pewną całość.

  To raczej nie jest koniec tematu.   linki: http://www.dziennikpolski24.pl/pl/region/miasto-krakow/1294373-tajemnicze-kosci-w-wykopie-tyle-zostalo-z-zolnierzy-wehrmachtu.html foto: Justyna Jarosz-Romaniec

PRACE TERENOWE 09.11.2013 r.

Tym razem z grupą przyjaciół udano się w rejon pomiędzy liniami Stellung A1 a Stellung A2. Tematem badań było przede wszystkim ustalenie tego, co działo się między tymi liniami w styczniu 1945 r. Główny cel to zebranie wspomnień dotyczących tamtego okresu a także uzyskanie jakichkolwiek informacji na temat porzuconego lub też rozbitego sprzętu wojskowego. Jako pierwszą wybrano miejscowość, w której gościliśmy w zeszłym roku, wtedy jednak skupiono się jedynie na odnalezieniu rzekomego działa w stawie a na rozpoznanie terenu nie było już czasu. Rozpoznano wtedy jedynie stanowiska dla czołgów oraz uzyskano informacje o rzekomo strąconym samolocie, którego szczątki miały znajdować się na polach na pograniczu miejscowości.

W godzinach porannych przeprowadzono rozmowy z mieszkańcami pamiętającymi lata okupacji a także z tymi, którzy na podstawie przekazów ustnych mieli jakiekolwiek informacje na temat lat okupacji.

Podczas rozmów ustalono, że w styczniu 1945 r. faktycznie doszło do walk pomiędzy wycofującymi się oddziałami niemieckimi a nacierającymi Sowietami. Ludność w tym czasie schroniła się w piwnicy jednego z domów, który miał betonowy strop. W czasie walk,  w miejscowości tej miało polec od 40 do 60 żołnierzy niemieckich i żołnierzy Armii Czerwonej. Po działaniach, za pomocą sań zwłoki miały zostać zwiezione przez okoliczną ludność i pochowane na skrzyżowaniu dróg, po czym na miejscu tym usypano kopiec. Tutaj należy zaznaczyć, że mieszkańcy wspominają o poszerzaniu drogi i o tym jakoby miano się natknąć na kości, które zostały przewiezione na cmentarz do sąsiedniej miejscowości. Wracając do 1945 r., to można wspomnieć, że na terenie jednego z gospodarstw również miał być pochowany żołnierz niemiecki, dziś już miejsce zostało całkowicie zapomniane ze względu na zmianę i przebudowę budynków w gospodarstwie. Nasz przewodnik wskazał jedynie gospodarstwo, jednak nie ma jakichkolwiek szans na ustalenie dokładnego, bądź też przybliżonego miejsca.

W związku ze zbliżającym się zmierzchem postanowiono przerwać w tym miejscu badania i zmienić lokalizację na inny rejon. I w tym miejscu zostaliśmy dosłownie zaskoczeni, w szczególności jeden z naszych kolegów, który otrzymał prezent pochodzący z września 1939 !!!!!!! Zupełnie przypadkiem i do końca nie wiadomo dlaczego został obdarowany.  Już tak bywa, człowiek szuka informacji i rzeczy późno wojennych a tutaj raczej nieosiągalny rarytas z początku wojny. Co też ludność przetrzymuje w domach, w piwnicach i na strychach.

Podsumowanie ze względu na obficie padający deszcz odbyło się już na jednej ze stacji paliw.

Mokro i zimno ale warto było. Ustalono miejsca prawdopodobnego upadku dwóch maszyn. Jeden z rozmówców posiadał nawet śmigło z jednego z samolotów jednak w przeszłości oddał na złom, jednak potwierdza, w którym miejscu upadł samolot, wskazał też właściciela gruntu. Inne ciekawe rzeczy to informacje, że ludność wiejska w czasie oczyszczania pola bitwy, zanosiła i topiła w torfowiskach wszystko co zostało po działaniach, m.in. elementy dział oraz inne rzeczy pozostałe na polach.

Podziękowania za udział w wyprawie dla:

Bogdna Novotnego Mirosława Novotnego Tomasza Kmiecika Dariusza Kruczka Sebastiana Pieniążka Tomasza Główczewskiego Andrzeja Kudra Dariusza Chorążego Tomasza Nawrota

PRACE TERENOWE 28.08.2013 r.

W dniu 28.08.2013 r. wraz z grupa przyjaciół udano się na przedpola linii A2 celem odszukania miejsc upadku kilku radzieckich samolotów. Według zachowanej dokumentacji z czasów wojny wynikało, że w niedalekiej odległości od siebie miało zostać strąconych kilka radzieckich maszyn Pe 2. Poszukując informacji o niemieckich umocnieniach na linii A2 przeprowadzono rozmowę z osobą, która wykonywała umocnienia na linii a zamieszkiwała miejscowość X. Z rozmowy wynikało, że samoloty te faktycznie miały zostać strącone i miały runąć na ziemię w dwóch miejscowościach. W trakcie wizyty w pierwszej miejscowości ustalono w rozmowach z osobami pamiętającymi czasy okupacji, że faktycznie w tej miejscowości spadł radziecki samolot. Kilka osób dokładnie wskazało miejsce katastrofy, wskazali również miejsce, w którym pierwotnie spoczywała załoga. Za zgodą właściciela gruntu podjęto próbę przebadania gruntu, na którym miał rozbić się samolot jednak ze względu na uprawy zaniechano wejścia w dalszą część roślinności, by nie dokonać uszkodzenia płodów rolnych. Wspomnienia wskazały druga miejscowość, do której niezwłocznie się udano. Na miejscu przeprowadzono rozmowę z mieszkańcem, który pamiętam czas wojny a relacjonując tamte wydarzenia wskazał nawet miejsce, gdzie ustawione było niemieckie działo, które strąciło poszukiwany samolot. Pomimo, że od czasów wojny minęło sporo lat mężczyzna ten dokładnie wskazał i zaprowadził nas na pole uprawne, na którym miał upaść samolot. Za zgodą właściciela, którego matka również podzieliła się wspomnieniami z tamtych wydarzeń ustalono dokładne miejsce upadku maszyny. Pracując z ręcznym wykrywaczem metali, na przestrzeni kilku metrów odnaleziono aluminiowe elementy pochodzące z konstrukcji samolotu, świadczące i potwierdzające miejsce katastrofy. Podczas prac w terenie udało się odnaleźć dwa miejsca, w których upadły radzieckie maszyny. Dodatkowo ustalono miejsca, w których zlokalizowana była niemiecka bateria przeciwlotnicza, która dokonała zestrzeleń tych maszyn ale również uzyskano sporo informacji na temat budowy niemieckich umocnień na linii A2, gdyż miejscowa ludność kilkadziesiąt kilometrów było dowożona do miejsc pracy.

Kompleksowe badania gruntu zaplanowano na jesień, po zebraniu płodów rolnych przez rolników.

PRACE TERENOWE 06.07.2013 r.

Kolejny dzień badań terenowych. Tym razem główny cel skierowany był na poszukiwanie pamiątek związanych z działaniami wojennymi w styczniu 1945 r. W wyniku wcześniejszych ustaleń poddano poszukiwaniom teren pomiędzy Słomnikami a Miechowem. Dokumentacja pochodząca z okresu II WŚ, również potwierdzała straty w jednostkach Armii Czerwonej a skupiono się przede wszystkim na poszukiwaniach elementów z ciężkich pojazdów. Znając przybliżoną lokalizację wraz z Adamem Sochackim postanowiono w sobotnie popołudnie wyruszyć na poszukiwania. W rejonie Słomnik miały zostać zniszczone 2-3 pojazdy gąsienicowe, wchodzące w skład wojsk Armii Czerwonej. Wcześniejsze ustalenia przybliżyły rejon poszukiwań. W jednym z gospodarstw ujawniono części gąsienicy należące do działa samobieżnego typu SU 76. Według relacji mieszkańców, pojazd ten miał zostać trafiony w wyniku niemieckiego ostrzału lub też nalotu. Kolejny pojazd w tym rejonie, który również został zniszczony a znalezione części potwierdzają pochodzenie z T 34. Według mieszkańców, poza tymi dwoma pojazdami był prawdopodobnie jeszcze jeden uszkodzony jednak obecnie trudno go sklasyfikować.

Rejon położony na wschód od Miechowa to kolejne miejsce, gdzie doszło do potyczek, w wyniku których rozbite zostały dwa działa typu StuG. Elementy z tego typu pojazdu do dnia dzisiejszego można znaleźć w okolicznych zabudowaniach.

Na jednym z punktów złomu natrafiono na koła z pojazdu typu Sdkfz 251. Nie znamy dokładnie pochodzenia tych kół, ściślej gdzie zostały odnalezione lub tez kto je przekazał na złom. Mieszkańcy wspominają jednak o rozbitym półgąsienicowym transporterze. W niedalekiej odległości znaleziono tez piastę z koła / m.in ten typ wykorzystywano w lawetach przy działach typu Flak 8,8 /.

Nieco dalej na wschód, tuż przy drodze prowadzącej do Racławic w styczniu 1945 r. bezpośrednio został trafiony czołg typu T 34. Okoliczni mieszkańcy powoli, sukcesywnie po wojnie rozbierali wrak a części wykorzystywano w gospodarstwach. Do dnia dzisiejszego zachowały się elementy z tego pojazdu.

Podczas wizyty w terenie pojawiło się kilka nowych, istotnych informacji co do przebiegu walk na tym rejonie, bezpośrednio przed linią A 2. Oczywiście kolejna wizyta pod Miechowem zapewne przyniesie nowe ustalenia.

Zdjęcia w galeriach:

StuG – pokrywa

SU 76

    PRACE TERENOWE 25.05.2013 r.

Kolejne prace terenowe zaplanowano na dokończenie poszukiwań na odcinku Świniary – Krzyżanowice. W przeszłości z różnych względów kilka obiektów zostało pominiętych. Jedne ze względu na fakt, że znajdowały się na posesjach prywatnych, do których utrudniony był dostęp, kolejnych natomiast nie zlokalizowano, pomimo błądzenia w niedalekiej odległości od nich. W sobotę wraz z kilkoma przyjaciółmi odwiedzono kilka miejsc, gdzie wybudowane zostały obiekty o charakterze stałym, wchodzące w skład linii Stellung A2.

Pierwsza miejscowość to Mikluszowice. Udało się odnaleźć kolejny, trzeci obiekt typu Ringstand 58 C. Kolejne obiekty tego typy wybudowane były w wale jednak na skutek prac przy ich wzmacnianiu zostały zasypane. Dziś lokalizacje tych obiektów można ustalić tylko za pomocą wspomnień mieszkańców.

Gawłówek to kolejne miejsce, gdzie pominięto dwa obiekty. Pierwszy z nich znajduje się na prywatnej posesji, tuż za zabudowaniami. Drugi, który wcześniej został pominięty znajduje się w miejscu wydobycia piasku. Zatem w tej miejscowości znajduje się pięć zachowanych obiektów typu Ringstand 58 C.

Baczków. W tej miejscowości pominięto trzy obiekty znajdujące się na tzw. drugiej linii. Pierwsze obiekty zlokalizowane są w niedalekiej odległości od rzeki Raby a kolejne znajdują się pomiędzy pierwszą linią a drogą prowadzącą do Bochni. Pierwszy z obiektów, Ringstand 58 C, został mocno zniszczony przez jednego z mieszkańców tej miejscowości, który postanowił go rozburzyć. Drugi z obiektów, również tego samego typu położony jest na prywatnej posesji i służy aktualnie jako piwnica. Kolejne dwa leżą w pobliżu dawnego wyrobiska piasku.

Ponownie Mikluszowice i Góra św. Jana. Znajdują się na niej relikty okopów. Przejście po kładce na drugą stronę Raby i rozpoczęcie badań po wschodniej stronie rzeki.

Majkowice- Bogucice. W wale i jego podstawie zachowało się kilka obiektów. Do dnia dzisiejszego można zlokalizować trzy obiekty typu Ringstand 58C oraz jeden typu Kochbunker. Pozostałe obiekty na skutek wzmacniania wałów zostały zasypane. Miejscowa ludność wspomina jeszcze o jednym Kochbunkrze oraz o trzech obiektach Ringstand 58 C.

Na koniec trasy, za zgodą właściciela posesji odkopano górny otwór jednego z obiektów typu Ringstand  58 C.

Dziękuję Jackowi Baniakowi  za pomoc w oprowadzeniu po okolicy.

  PRACE TERENOWE 5-6.05.2013 r. 

Dalszy etap prac mających za zadanie rozpoznanie umocnień na kolejnym odcinku linii Stellung A2. Postanowiono, w miarę możliwości zlokalizować pozostałości po budowlach fortyfikacyjnych na odcinku Miechów – Przedbórz. Ze względu na dość duży odcinek trasę zaplanowano na dwa dni. W niedzielę, 6 maja w godzinach porannych udano się w rejon lasu przebiegającego od Niedźwiedzia do miejscowości Rataje. W lesie tym na dość dużym odcinku przebiega rów przeciwczołgowy. Stan rowu zachował się w bardzo dobrym stanie. Skarpy do dnia dzisiejszego na większym odcinku zachowały się w nienaruszonym stanie. Można stwierdzić, że rów nie został ukończony, ponieważ na jego końcu nie została rozgarnięta ziemia. W lesie tym znajdują się również stanowiska, w których wykonane były ziemianki. W rejonie Słomnik podjęto próbę zlokalizowania kolejnych Kochbunkrów, jednak ze względu na wczesne godziny poranne, nie można było się dostać na posesje prywatne. Kolejny punkt to już Podmiejska Wola. Wcześniej uzyskano informacje o kolejnych budowlach żelbetonowych zachowanych na początku tej miejscowości. Przeprowadzono rozmowy z mieszkankami, pamiętającymi czasy wojny, które podczas rozmowy wskazały miejsca, gdzie były betonowe obiekty jednak na skutek działalności ludzi zostały one zasypane.

Żarnowiec, to kolejna miejscowość na wyznaczonej trasie. Tuz przed wjazdem do tej miejscowości od Jelczy znajduje się rów przeciwczołgowy, biegnący przez pola w kierunku lasu.

Koniecpol, to kolejne miasto, w którym ustalono kilka obiektów o charakterze stałym. Pierwszy z obiektów znajduje się po południowej stronie  tej miejscowości a kolejne już na północy w pobliżu Pilicy. Dalej trasa biegła w kierunku Maluszyna. W lasach w rejonie Pukarzowa w bardzo dobrym stanie zachowały się stanowiska okopów oraz miejsc, w których wykonane były schrony o konstrukcji drewniano- ziemnej.

W Maluszynie zachował się jednej obiekt o charakterze stałym oraz relikty okopów.

Lasy w rejonie Kąparzowa to kolejne miejsce, gdzie występują budowle ziemne, niewiadomego przeznaczenia. Przeprowadzono rozmowy z mieszkańcami tej miejscowości na temat tych obiektów, aktualnie trwa analiza zebranych wspomnień.

Przedbórz, to miasto na terenie którego występuje duża ilość obiektów typu Ringstand 58 C. Ponadto można zlokalizować relikty okopów i rowu przeciwczołgowego.

Nocleg i w godzinach porannych dalsza część badań. Odwiedzono kilka miejsc, gdzie zlokalizowane są obiekty żelbetonowe a następnie przeprowadzono wywiady z mieszkańcami Przedborza. Dalsza część trasy to już linie umocnień w lasach biegnących wzdłuż Pilicy a następnie ponownie Kąparzów, gdzie przeprowadzono wywiad z mieszkanką tej miejscowości na temat budowy umocnień oraz walk w styczniu 1945 r. Poprzez Koniecpol udano się do Szczekocin, ostatniego miejsca, które zostało wyznaczone na badania. Na miejscu z pomocą pracowników Urzędu Miasta zlokalizowano trzy obiekty o charakterze stałym.

Dziękuję za pomoc Adamowi Sochackiemu, Jerzemu Zakrzewskiemu, Leszkowi Skórkowskiemu oraz Pawłowi Zięba za życzliwość i okazaną pomoc w pracach terenowych.

Zdjęcia i opisy będą sukcesywnie zamieszczane na stronie.

  PRACE TERENOWE 16.03.2013 r.   Kolejne badania terenowe rejonu w gminie Nowe Brzesko. Tym razem postanowiono sprawdzić teren, na którym według wspomnień miały znajdować się stanowiska niemieckie.   Mieszkanka Majkowic Helena Rokosz wspomina czas przejścia frontu:

,,Od rana wyczuwaliśmy, że coś się będzie działo. Miałam wtedy 20 lat i mieszkałam razem z rodzicami w wynajętym mieszkaniu u Stefana Olszewskiego w Majkowicach. (…) Około godz. 9- tej rozpoczęło się ostrzeliwanie przez Rosjan pozycji niemieckich rozmieszczonych na okopach na tzw. Byku. Znajdował się tam schron i cała sieć okopów. W tym czasie przebywaliśmy wszyscy w mieszkaniu. Rosjanie dokonywali ostrzału artyleryjskiego ze wzgórza w Koczanowie. Po jakimś czasie do mieszkania wszedł ruski żołnierz z dziewczyną w ruskim mundurze. Widząc mnie powiedział ,,ty pójdziesz z nami na front”, dziewczyna wyszła i po pewnym czasie wróciła z mundurem, kazali mi się ubrać. Wystraszona, zdecydowanie odmówiłam i uciekłam z mieszkania. Biegłam w kierunku czworaków, gdzie mieszkał mój narzeczony Stefan. Po drodze widziałam ruskich żołnierzy ukrytych za skarpą drogi i przydrożnymi kasztanami, strzelali w kierunku ,,Byka”. Wśród nich było dużo rannych i obandażowanych, a na palcu w pobliżu czworaków leżało kilku zabitych żołnierzy. Wpadłam do mieszkania w czworakach, w środku było dużo ludzi. Po chwili rosyjscy żołnierze zaczęli na nas krzyczeć abyśmy uciekali z mieszkań. Pobiegliśmy do parku dworskiego, gdzie znajdował się schron ziemny. Zaraz po opuszczeniu mieszkania w ścianę czworaka uderzył niemiecki pocisk artyleryjski powodując poważne szkody. Po kilku godzinach, gdy ustała strzelanina opuściliśmy schronu udając się do swoich mieszkań. Część Rosjan głównie ranni jeszcze przez kilka dni włóczyło się po okolicy. Czy Rosjanie obrabowali dwór? Nie pamiętam. Z tego co mówili robotnicy dworscy, zabrali część bydła i trzody, ale nie wszystko. Zabierali również z mieszkań żywność, ciepłe ubrania, pierzyny i cenniejsze rzeczy. Ludzie nie protestowali, bo się ich obawiano (…). 

Monografia Nowobrzeska str. 462-463.

PRACE TERENOWE 23.02.2013 r.

W dniu 23 lutego 2013 r. w rejonie Nowego Brzeska odbyły się prace terenowe mające na celu odnalezienie i ustalenie mogił niemieckich żołnierzy poległych w styczniu 1945 r. Wraz z nami w ustaleniach uczestniczył przedstawiciel firmy zajmującej się ekshumacjami a działającej na zlecenie Fundacji Gedenken. Odwiedzono kilka miejsc, gdzie w przeszłości mieszkańcy zgłaszali prawdopodobne miejsca pochówków żołnierzy niemieckich oraz radzieckich. O ile radzieckich żołnierzy ekshumowano i przeniesiono na zbiorową mogiłę w Proszowicach to żołnierze niemieccy zostali w pierwotnym miejscu pochówku. Kilka lat temu Fundacja Gedenken, w sąsiednim Hebdowie ekshumowała dwudziestu dwóch żołnierzy niemieckich, których przeniesiono na cmentarz do Siemianowic Śląskich. Powstaje pytanie, gdzie jest reszta żołnierzy. Stosunek poległych, oczywiście ujawnionych jest zdecydowanie większy na korzyść Armii Czerwonej. Porównać można pochowanych na cmentarzu w Proszowicach ponad sześciuset Czerwonoarmistów do liczby dwudziestu dwóch ekshumowanych w Hebdowie i nieznanej liczby pochowanych na cmentarzu w Żębocinie żołnierzy niemieckich. Z jednej strony ponad sześćset, z drugiej maksymalnie kilkudziesięciu. Dzięki wspomnieniom osób pamiętających czas walk w styczniu 1945 r. zlokalizowano miejsca pochówku. Aktualnie trwają czynności zmierzające do przeprowadzenia ekshumacji.